TONY SZYMONA: Dwóch, może trzech…

I tak już od lat, bez zarzutów, bez rad. Pozszywany z różnych życiowych łat, z zaprzeczeń, z chwil –  z życia części. Porąbany jak drzewo w tataraku, niedbale zbity gwoździami i wkręconymi niemiłosiernie wkrętami. Czasem per aspera ad astra, czasem per amor ad caelum.

 Raz…

Kakao bez mleka, ciągle niewygodnie siedzi i czeka – czeka i patrzy, jak czas ucieka, dusi się, gdyż ona zwleka.

Usta bez jej ust, gdzie przy każdym wdechu – z pamięci – szuka zapachu.

 Dwa…

 Odpychający jak skarpety narciarza po zakończeniu ważności skipassu, taktowny jak szowinista w potrzebie, po chwili znowu zdystansowany jak kobieta-klawisz w męskim więzieniu. Kalejdoskop barw.

 Trzy…

 Czasem słońce, czasem deszcz. Patchwork uszyty nicią z kwiatów i cierni, każdą łatą jest czas i miejsce, ten moment lub tamten, ten kolor jasny, wesoły lub ten ciemny, smutny.

Schizofrenia sama w sobie, jeden, ale dwóch, może trzech w dwóch, może pięciu w jednym. Niekiedy rym, innym razem wiersz biały. Bajeczny Saint Saiya i niemożliwy Zoro. Gladiator – obrońca, cichy i delikatny anioł stróż. W jeden dzień – morderca zabijający wzrokiem, w inny – znawca sztuk walki. Silna wola – brak jakiejkolwiek woli. Liryka lub dramat. Komedia – tragedia. Czasami główny aktor, czasami życiowy sufler. Nieraz znakomity piłkarz, innym razem mistrz w byciu niedorobionym zawiasem. Paradoks.

W poniedziałki wspaniały pisarz i dziennikarz, we wtorki pomocnik przy remoncie –głównie przyjaciół, w środy sympatyczny instruktor, w czwartki deszcz kapiący nieustannie na ziemię, w piątki kompan, w soboty filozof, w niedziele aktor. Naokoło, podobnie tydzień w tydzień, czasami mówię: „wysiadam”, czasami: „ nie jest fajnie – zostaję”.

 Kocha – Nie Kocha.

 Mimo wszystko ciągle niekompletny jak Mariacka. Niedbale zszyty, polepiony.

Ciągle jednak smutny, samotnie kontemplujący i wieczorami ze sobą gadający. Zamyślony.

Refleksyjny wśród klawiszy, romantyczny, gdy trzyma długopis. Nadrabiający śmiechem i uśmiechem, gdy się wstydzi i denerwuje. Pachnący piwem, fiołkiem i papierosem.

Ciekawe, dokąd zmierza, gdy wychodzi poza próg swego domu? Ciekawe, co tym razem stworzy, przekraczając próg swego pokoju? Dlaczego trzyma ciągle długopis w kieszeni? Co ma na łańcuszku na szyi? Czemu nosi torbę pełną makulatury? Trzyma zdjęcia w swoim portfelu? Jaka muzyka leci w jego słuchawkach? Co teraz czyta? Dlaczego nie wiąże butów?

 Tęskni…

Za Kim?

 Za szwaczką, którą już poznał, czy którą dopiero poznać ma?

 Tego dowiem się tylko ja…

 

Szymon Olech / Mariacka.eu


Opublikowane w Aktualności, Felietony