“Jak patrzę na was to wiem, że to nie prawda, że Polska umiera”

sfdsadf

Drugi dzień totalnej inwazji studentów na Muchowcu zawierał w sobie występ Luxtorpedy. Ciekawość była ogromna, tym mocniejsza, że panowie dzień wcześniej dali koncert na dniach Dąbrowy Górniczej. Jak było ? Zapraszamy do przeczytania krótkiej relacji.

Przewidywany  na godzinę 20.30 występ Luxtorpedy, obsunął się pół godziny. Nie wynikało to jednak  z leniwości zespołu, ale z tego, że szwankował sprzęt i każdy dźwięk musiał być wypróbowany, by dać wspaniały koncert. Mimo jednak tego, nie obyło się bez kłopotów. Padły odsłuchy, palił się sprzęt… ale, że mistrzów można  poznać po tym jak ze słabości robią zalety, to i po tym jak zespół sobie z nimi poradził, można było śmiało wnosić o jego mistrzostwie.

Wszystkie numery sprawiały, że audytorium wariowało i miało ciarki na skórze. Sam zespół nie szczędził publice niczego. Frontman czyli Robert Friedrich, bardzo szybko reagował  na  okrzyki audytorium i na nie odpowiadał. W kwestii interakcji zdecydowanie na plus. Muzycznie – klasa sama w sobie.

Juwenaliowy koncert rozpoczął Mambałaga, który zmusił  wszystkich do tańca. Później nastąpiły między innymi takie kawałki jak: Nieobecny nieznajomy, piosenka  o tym, że czasem nawet Klauna należy traktować poważnie -Cały cyrk, numer o prawdzie Samotna, Wilki dwa, napisany dla drużyny  rugbystów, którzy grając na wózkach nie tracą nic ze swojej męskości i dedykowany wszystkim, którzy się z czymś zmagają- Hymn, Autystyczny,Mowa Trawa, jak ujął  zespół bardzo aktualny 3000 świń, gdzie Ty jesteś i bonusowy smaczek dla fanów od Hansa czyli Pies. Refreny każdego z numerów były wyśpiewywane przez publikę, nie oszczędzającą swoich gardeł.

Jednak największe emocje zarówno w muzykach i w publiczności wzbudził numer W ciemności, stworzony w czasie kiedy najstarsza córka Roberta Friedricha dowiedziała się, że ma raka. Wtedy właśnie  jej rodzice byli w tytułowej ciemności.

Koncert zakończył się z mocnym przesłaniem. Nawiązując do niedawno przeczytanego wywiadu z pewną znaną panią profesor, która mówiła o tym, że  Polska umiera, zespół  powiedział, że będąc na scenie i patrząc na zgromadzoną publiczność, nie zgadzają się i wiedzą że Polska nie umrze bo to  właśnie w studentach i wszystkich, którzy przyszli na juwenalia jest siła i energia.

Był też przypomnieniem o tym, że nie ważne czy ktoś zostanie chachorem czy faroszem, najważniejsze jest to , by godoł prawdę.

 

Wioletta Psiuk/Mariacka.eu

 

 

 


Opublikowane w Aktualności, Centrum i Mariacka, Silesian regional news, Styl Zycia, Z Katowic i otagowane , , , , , ,