Z perspektywy Beethovena. Relacja z koncertu Marcina Maseckiego w Kato Barze

Mogłoby się wydawać, że Mariacka nie jest odpowiednim miejscem na kontemplowanie muzyki o spokojniejszym charakterze. Panuje tutaj charakterystyczny dla deptaków dużych miast gwar, a odwiedzający tę ulicę ludzie są nastawieni przede wszystkim na zabawę i rozrywkę. Czy w takim miejscu można więc w skupieniu wysłuchać dźwięków, których zwykle słucha się w filharmonii? Okazuje się, że tak! Aby przekonać się o tym, wystarczyło w czwartkowy wieczór wybrać się do Kato Baru. W oknie lokalu wystąpił wtedy utalentowany pianista Marcin Masecki.

Marcin Masecki.  Pochodzący z Warszawy pianista, kompozytor. Absolwent znakomitej Berklee College of Music w Bostonie, laureat wielu nagród, w tym pierwszego miejsca na Międzynarodowym Konkursie Pianistów Jazzowych w Moskwie 2005, oraz Grand Prix w Jazz Hoeilaart’98 w Brukseli z zespołem Alchemik. W swej twórczości stara się przekraczać w płynny sposób granice między poszczególnymi gatunkami i łączyć kulturę wysoką z niską. Aktualnie członek międzynarodowego zespołu rockowego PARISTETRIS, prowadzi sekstet jazzowy PROFESJONALIZM oraz 10-osobową orkiestrę dętą POLONEZY – grającą polonezy własnego autorstwa. Jest też dyrektorem artystycznym pierwszej edycji WORu – Warszawska Orkiestra Rozrywkowa. Masecki zafascynowany jest też muzyką klasyczną, do której podchodzi w kreatywny, niekonwencjonalny sposób. Gra najczęściej jak tylko może na swoim 6-oktawowym pianinie i stara się w swoich interpretacjach ożywić dość już skostniałe pomniki kultury europejskiej. W 2013 roku artysta został uhonorowany dwiema nagrodami: “Mateuszem Trójki” oraz Paszportem Polityki w kategorii Muzyka Rozrywkowa.

Zaplanowany na godzinę 19.00 występ artysty rozpoczął z półgodzinnym opóźnieniem, na szczęście szybko okazało się, że warto było poczekać. Muzyk dał bowiem fenomenalny koncert. Złożył się na niego fragment z jego najnowszego albumu ““Beethoven ­ostatnie sonaty fortepianowe”. Masecki, chcąc przybliżyć się do perspektywy niesłyszącego pod koniec życia sławnego wirtuoza, w trakcie swego występu używał zatyczek w uszach. Zaprezentowane przez niego interpretacje Beethovena odznaczały się dużą oryginalnością i otwartością na improwizację. Słuchało się ich z zaintrygowaniem i czekało czym muzyk może jeszcze zaskoczyć.

Eksperymentalny koncert artysty przyciągnął wielu słuchaczy. W skupieniu kontemplowali oni płynące z okna dźwięki. Również przechodzący w tamtym czasie Mariacką przechodnie nie pozostali obojętni na to, co działo się na nietypowej scenie – z zaciekawieniem spoglądali w jej kierunku, a co niektórzy zatrzymywali się i wsłuchiwali w muzykę. I o to właśnie chodzi: żeby muzyka wciągała tak mocno, że  przystajemy i zapominamy o panującym wokół zgiełku. Mamy nadzieję, że muzyka klasyczna w takim wydaniu, jakie prezentuje Marcin Masecki będzie pojawiać się na największym katowickim deptaku częściej i za każdym razem zachwycać tak mocno.

IMG_20150827_104710IMG_20150827_103636

Izabella Pacek/Mariacka.eu


Opublikowane w Aktualności, Baner, Centrum i Mariacka, Z Katowic